o mnie

POWRÓT

Jacek Żebrowski

Twórczość młodej wrocławskiej artystki Joanny Bonder (ur. 1987) jest formalnie związana z popularnym dziś konceptualizmem, tematycznie jednak porusza się w kilku obszarach. Jednym z nich jest popularna dziś dekonstrukcja obrazu oraz refleksja nad percepcją współczesnego człowieka. Innym terytorium, które eksploruje artystka są kwestie związane ze śmiertelnością, przemijaniem, upływem czasu i pamięcią, zahaczając nawet o okultyzm i mistycyzm, rejony rzadziej dziś odwiedzane przez artystów nowych mediów. Ten swoisty egzystencjalizm w twórczej wypowiedzi Bonder pojawia się już w pierwszych studenckich pracach takich jak „Złoty podział” czy „Rzeczy cielesne”. W pierwszej z nich artystka do analizy ludzkiej twarzy na fotografiach używa formuły sectio aurea: podział odcinka na dwie części w taki sposób, że cały odcinek ma się do dłuższej części tak, jak dłuższa do krótszej. Podział ten oznaczamy liczbą FI [gr. Φ; ang. Phi], a wartość liczbowa tego stosunku wynosi 1,61803… W serii zdjęć widać, że z jednej strony mamy do czynienia z idealnym światem liczb i funkcji matematycznych – z drugiej z ludzką ułomnością i niedoskonałością. Twarze na trzecim zdjęciu są przekształcone w sposób podlegający regułom „złotego podziału”, widzimy więc, że fizycznie jako ludzie jesteśmy dalecy od geometrycznych ideałów. Ta z pozoru czysto matematyczna i formalna praca pokazuje rozziew między ścisłymi wzorami a chaotyczną rzeczywistością. Inaczej to wygląda w drugiej z wymienionych prac, gdzie defragmentacji poddane jest ludzkie ciało będące celem uprzedmiotowienia we współczesnym świecie. Bonder posłużyła się tu najprostszym z możliwych zabiegiem – porównała części ludzkiego ciała z przedmiotami codziennego użytku (krzesło, but, nożyczki). Również dekonstrukcyjna „Psychomachia” jest grą z percepcją – uczestnik instalacji wędruje od sali do sali w czasie imprezy i w zależności od tego jaki narkotyk czy używkę spróbuje, w inny sposób postrzega rzeczywistość. Wg. samej autorki „inspiracją były głodne duchy, które według buddyjskiej tradycji symbolizują ciągłe nienasycenie”. Błędne koło, wieczny powrót, zamknięcie w przestrzeni niczym podziemnym świecie umarłych – to także pierwsze inspiracje filozofią mistyczną i starożytnymi mitologiami. „Psychomachia” to eksperyment w zakresie postrzegania tego co widzialne, co będzie tematem późniejszych prac filmowych wrocławskiej artystki.

Duchowe i egzystencjalne inspiracje przewijają się niemal przez wszystkie prace Joanny Bonder: oprócz „Psychomachii” są niewątpliwie źródłami powstania „The Serpent’s Coil”, „Bogurodzicy”, „Kobiet” czy „Prawdziwej Królewny Śnieżki”, gdzie odnajdziemy inspiracje różnymi przejawami duchowości: buddyzmem, chrześcijaństwem, mistycyzmem, okultyzmem, alchemią. „The Serpent’s Coil” to instalacja w postaci węża owiniętego w sposób spiralny (ang. coil) wokół drzewa, który przywodzi na myśl Uroborosa: egipski symbol wiecznego odrodzenia. Wąż połykający własny ogon był wykorzystywany przez gnostyków i alchemików jako symbol wiecznego powrotu lub jedności przeciwieństw. „Bogurodzica” wykorzystuje postać Marii, matki Jezusa Chrystusa, czczonej szczególnie przez chrześcijan rzymsko-katolickich oraz wschodnich. Artystka wtłacza w jej wizerunek lalkę Barbie, ulubioną zabawkę dziewczynek w latach 80. i 90. XX wieku, co zakrawałoby dla wyznawców wcześniej wymienionych religii na ikonoklazm. Jednak według intencji samej autorki, która ma wyraźnie emocjonalny stosunek do obu symboli, „nie traktujemy Marii poważnie jako wzoru do naśladowania, a przecież mogłaby być idolką nastolatek”. Niezmiernie ciekawie przentuje się praca „Kobiety”, w której przecinają się, jak i najpełniej realizują dwa główne tematy zainteresowań Joanny Bonder: formalno-matematyczny oraz duchowo-egzystencjalny. Z jednej strony jest to opracowanie siódemkowego systemu liczbowego do którego zapisu używa się tylko siedmiu cyfr, od 0 do 6, z drugiej nawiązanie do magicznej symboliki cyfry 7. Pitagorejczycy traktowali siódemkę jako „najwyższą podstawową liczbę całkowitą”, wśród chrześcijan uważana jest za symbol pełni i doskonałości, w wielu mitologiach zaś przypisywana bogom. Magiczne właściwości siódemki od Sumerów i Egipcjan po Chiny i Japonię zawsze były wiązane z najwyższymi magicznymi przymiotami. W pracy Bonder siódemka stanowi symbol siedmioletniego cyklu życia, zrzucania „wężowej” starej skóry, odradzania się, tworzenia swojej osobowości na nowo, przechodzenia w kolejny etap życia. Siódemkowy system liczbowy pokazuje proces od narodzin aż do śmierci na przykładzie życia bliskich autorce kobiet, co kieruje pracę Bonder ku osobistej refleksji na temat przemijania i kruchości ludzkiego życia. Również takie prace jak „Paruzja” czy „Prawdziwa Królewna Śnieżka” posługują się symbolami zaczerpniętymi tak z chrześcijaństwa (cierniowa korona modela w „Paruzji”, biel sukni jako symbol zmartwychwstania w „Królewnie”), jak i z kręgu mitów lub bajek (identyfikacja autorki z Królewną Śnieżką).

Do problemu postrzegania i dekonstrukcji obrazu wraca artystka w swoich ostatnich pracach – eksperymentalnych filmach „Lina” i „Cyfry”. Materiałem, który posłużył za bazę pierwszego z nich był film „Sznur” Alfreda Hitchcocka z 1948 roku. Oryginalnie film został zmontowany z 8 dziesięciominutowych ujęć nakręconych metodą TMT – Ten Minute Takes połączonych w jedno tak, aby wydawało się iż film był kręcony jednym ujęciem. Częściową inspiracją był także film awangardowego operatora węgierskiego Sándora Kardosa pt. „Grabarz”. Do nakręcenia filmu autor użył aparatu wykorzystywanego w wyścigach konnych do rejestracji wbiegających na linię mety zawodników. Aparat ten spowodował taką deformację obrazu, że nieistotna dla widza staje się sama fabuła filmu. Joanna Bonder w „Linie” w podobny sposób zniekształca warstwę wizualną tak, że widz nie tylko nie rozpoznaje oryginału Hitchcocka, co nie jest jego treścią zainteresowany, przez co pogrąża się w osobliwej kontemplacji: jest to totalne, (ponad)zmysłowe doświadczenie kina. Autorka postępuje tu przeciwnie do np. Michaela Snowa, którego filmy „Długość fali” czy „Region centralny” nadawały im ton niemal mistyczny poprzez kontemplację w krajobrazie i/lub przestrzeni czy podobnych na gruncie filmu fabularnego doświadczeń György Fehéra, Freda Kelemena, Šaunasa Bartasa czy fûkei eiga – japońskiego filmu krajobrazowego. Bonder poddaje obróbce wyjściowy materiał filmowy dekonstruując sam obraz, spowalniając projekcję niczym w narkotykowym transie, gdzie czas oraz przestrzeń ulegają załamaniu i rozbiciu. Krótki film „Cyfry” mieści się w podobnym kręgu formalnych zainteresowań artystki. Kilka ujęć będących w oryginale ujęciami twarzy, części ciała, śpiącego kota, abstrakcyjnych linii, jadących aut zostaje poddanych obróbce i rozbiciu poprzez rozciągnięcie kształtów i zwolnienie projekcji. W filmach Joanny Bonder można zauważyć więc przede wszystkim dążność do analizy ludzkiej percepcji i złamania przyzwyczajeń odbiorcy współczesnych mediów. To swoiste wejrzenie „pod podszewkę” otaczających nas obrazów odbywa się za pomocą przeciwstawnej metody: jeśli kultura masowa posługuje się obrazami w celu zniewolenia odbiorcy na użytek zmasowanej konsumpcji, używając ostrego, ciętego i szybkiego montażu, to Bonder używa tego samego medium w celu świadomej refleksji nad jego naturą, dzięki nie scaleniu a rozciągnięciu i rozbiciu budulca. Można by zaryzykować twierdzenie, że autorka poddaje w wątpliwość ludzką percepcję w ogóle, oznajmiając za współczesną neurobiologią i fizyką, że nasze postrzeganie jest jedynie wytworem umysłu.


Jacek Żebrowski (ur. 1979 w Olsztynie) – prozaik, publicysta, współredaktor art-zine’a „Papier w dole”. Teksty publikowane w „Ricie Baum”, „Innym Świecie”, „Borussi”, „REDzie”, „Undergruncie”, „minimalbooks”, „A-taku”, „Akcji”, Indymediach, e-teatr.pl. Stały współpracownik kwartalnika anarchistycznego „Inny Świat”. Terytoria badawcze: video-art, film dokumentalny, semiotyka, literatura współczesna. Mieszka we Wrocławiu.

POWRÓT